MAPA / MAP (2009)
akcja, obiekt / action, object
z serii Królestwo / from the series Queendom

Land-artowa, labiryntowa kompozycja z doniczek kwiatowych była częścią procesu poddawania działaniu przyrody obiektów materializujących powroty do przeszłości. Pojemniki zbudowane są z krosien malarskich o wymiarach zbliżonych do standardowych zdjęć pamiątkowych, nabitych materiałami pochodzących z pięciu różnych domów, w których mieszkałam w swoim życiu. Część pochodzi z ubrań bliskich mi osób, inne z pościeli bądź wyposażenia wnętrz.

Doświadczenie cykliczności powrotu do ziemi, obserwacja procesów rozpadu oraz bliskość tych, z którymi nie można się skontaktować, łączy się z oczekiwaniem na rozkwit, nowe życie, element aktywności - w postaci dzikiej roślinności, która stopniowo pojawiała się w doniczkach i wokół nich.

---------------------------------------------------------------------

The land-art, labirynth-like composition of flower pots was a part of the process of giving away physical object back to nature. The containers are made of canvases covered with fragments of clothes of my relatives or my house's belongings.

The attendence to decay blended with the awaiting for activity, which happened in the form of wild weeds and grass growing in and around the pots.

.......................................................................................

KRÓLESTWO / QUEENDOM (2007-2010)
series of actions

Eksperymentalne działania na ogrodzie rodzinnego domu, którymi zajmowałam się ponad dwa lata, zamknęłam tytułem Królestwo. Objął on nie tylko interesującą mnie od dawna problematykę tożsamości, pamięci, przemijania oraz relacji międzypokoleniowych, ale przede wszystkim stał się wspólnym mianownikiem wielu projektów, w których dotykam rodzinnych historii, traum, wspomnień, bliskich osób, świata, od którego nie sposób się uwolnić. Decyzja o tworzeniu w wyznaczonym przeze mnie obszarze, niezmiennie oznaczająca poruszanie się w ogrodzie rozwidlonych ścieżek, zaowocowała urządzaniem tej przestrzeni na nowo.

Prace tworzące Królestwo związane są z miejscowością, w której spędziłam dzieciństwo i młodość - zrodziły się z energii konkretnego miejsca, z którym postanowiłam się zmierzyć i nadać po latach nową tożsamość. Moim celem nie było stwarzanie obiektów, lecz wizualizacja osobistych obrzędów oraz uczestnictwo w procesie reaktywacji przestrzeni, pełna skupienia obserwacja wydarzeń, które inicjowałam, w które czasem ingerowałam, a które w większości przypadków żyły własnym życiem. Z uczestnika stawałam się świadkiem. Moje ingerencje były do pewnego stopnia ograniczone, jako że kluczową rolę w działaniach na ogrodzie odgrywały siły przyrody, które objawiały się w zmiennych cyklach pór roku oraz procesach wzrostu i rozkładu. Ważnym elementem procesu tworzenia były próby wyłączania kalkulacji i racjonalnego planowania na rzecz poddania się impulsom i wewnętrznemu rytmowi nieprzewidywalnych odkryć. W ten tylko sposób mogłam być zaskoczona przez samą siebie, a irracjonalizm takich doświadczeń prowadził od jednego rozwiązania do kolejnego, co sprawiało, że rzeczy niejako działy się same. W przestrzeni, w której przyszło mi pracować, interesował mnie także człowiek i jego relacja z naturą, choć okazywało się, że znacznie częściej podążałam tropem braku i nieobecności człowieka.

Innym istotnym doświadczeniem była świadomość ryzyka, z którym przyszło mi się zmierzyć jako artyście w tym projekcie. Towarzyszyła mi ona na każdym niemal etapie tworzenia. Chociażby fakt, że zdecydowałam się użyć "folkloru" (wstążki, kwiaty, materiały), w rezultacie nie robiąc "folkloru". Aspekt wizualny wypracowanych przeze mnie prywatnych obrzędów i działań rytualnych wynikał więc z procesu, a nie z założeń estetycznych. Poza tym z powodu natężenia osobistych doświadczeń i emocji nie tylko potrzebowałam wypracowania "bezpiecznego" dystansu, ale stało się dla mnie nieuniknione, że w pewnych aspektach zaznaczanie obecności musiało odbywać się przez zaprzeczenie, przemilczenie, niedopowiedzenie. Przyroda działała bez jakiegokolwiek nadzoru, co w rezultacie sprawiło, że prace pozostawione same sobie zostały przez nią wchłonięte. Ogród rodzinnego domu stał się sceną wydarzeń, w których czas stopił się z przestrzenią, obecność z nieobecnością, a początek z końcem.