DEVELOPMENT (2008)

Projekt Development został stworzony i zrealizowany przez Zmianę Organizacji Ruchu (Grzegorz Drozd i Alicja Łukasiak) oraz Marcina Chomickiego i Justynę Wencel.

Festiwal sztuki w przestrzeni publicznej dbył się w dniach 11-29 września 2008 na warszawskiej Pradze.
W projekcie wzięli udział: Dorota Buczkowska, Marcin Chomicki, Grzegorz Drozd, Alicja Łukasiak, Artur Malewski, Marta Pszonak, Iwo Rutkiewicz, Peter Russell, Maciej Stępiński, Justyna Wencel.

---------------------------------------------------------------------------------

Na wydzierżawionym obszarze warszawskiej Pragi we wrześniu rozpoczął się projekt Development. Metalowy, budowlany płot otaczający wydzierżawioną przestrzeń, jak i budowlany kontener pełniący rolę biura, to scena, na której rozegrała się akcja.

Zaproszeni do udziału artyści stanęli przed wyborem - wspólna praca nad stworzeniem jednej formy czy indywidualne realizacje. Burzliwe dialogi doprowadziły do wyboru drugiej opcji z założeniem swobodnej konstrukcji i wynikowej relacji pomiędzy poszczególnymi realizacjami. Elementem łączącym wszystkie prace pozostał symboliczny wymiar odgrodzenia, sugerujący działania firmy budowlanej. Sposób działania, jego charakter, jak i budowanie wzajemnych relacji w efekcie tygodniowych zmagań, doprowadziły do otwarcia przestrzeni dla publiczności.
Grzegorz Drozd i Alicja Łukasiak

---------------------------------------------------------------------------------

Współpraca. Warszawa jest smutna i posępna bez nowoczesnej sztuki publicznej. Gdyby istniała współpraca między inwestorami, urzędnikami i artystami, co wydaje się dość utopijne w polskiej rzeczywistości, można by tchnąć w miasto więcej życia. Nowe inwestycje oraz liczne przebudowy i rewitalizacje dzieją się ze stratą dla historycznej tkanki miasta. Na naszych oczach giną bezpowrotnie zabytki poprzednich epok, nie tylko dzieła tak wybitne jak Supersam, ale także te mało spektakularne, ale za to fascynujące miejsca naznaczone atmosferą sentymentalnych powrotów. Po kinie Praha i Moskwa straciliśmy Relax , zaraz się okaże, że zniknie zaułek z kultowym sklepem płytowym Hey Joe i inne miejsca. Niewarte uwagi decydentów peerelowskie pozostałości przekuwane są pod hasłem nowoczesnej rewitalizacji w martwe place wyłożone nieśmiertelną kostką Bauma.

Stare. Nowe. Żałuję, że nie łączy się starego z nowym. W sposób świadomy, pełen uwagi i powagi wobec odchodzących pawilonów, kawiarni, fontann, tarasów czy zadaszeń można by zachować wiele modernistycznych akcentów w architekturze z czasów komunizmu, której w Warszawie przecież nie brakuje. Ta strategia zresztą odnosi się do wszelkich dylematów z zakresu wyburzania.

Otwieranie się. Najtrudniejszą barierą do pokonania są urzędy, w których zapadają decyzje o wyglądzie miasta. Zdumiewa brak wyczucia historycznego, estetycznego i moralnego - to przykład wstępnej akceptacji projektu pomnika Pomordowanych na Wołyniu. Zgoda na taki pomnik to zgoda na myślenie o podziałach, pogłębianie nietolerancji i utrata szansy na porozumienie między Polską i Ukrainą pomimo meandrów wspólnej historii. Wierzę, że łatwiej niż urzędników edukować mieszkańców Warszawy, którzy są bardzo otwarci i reagują na wydarzenia, choć proces otwierania ludzi na sztukę współczesną w ogóle czy sztukę w przestrzeni miejskiej Warszawy to i tak praca na lata.

Budowanie sensów. Warszawa, jak i inne polskie miasta, ma problem z pomnikami. Upamiętnieni zostali wieszcze, narodowi bohaterowie, patrioci polegli w walce. Nawet jeśli poświęca się uwagę zwykłym ludziom, czyni się to w sposób bardzo tradycyjny pod względem formalnym i bezrefleksyjny, stąd te dziwne psy, kapele, biskupi. Niby realistyczni, zwróceni do przechodniów, a jednak jakby z innej planety. Nie dopuszcza się do realizacji nowoczesnych pomysłów, myślenia o kontekście miejsca, powodach historycznych, kulturowych, a przede wszystkim społecznych. Obiekty wyrastają w miejscach, w których ich obecność nie tworzy żadnych sensownych relacji z otoczeniem. Nie mówią o niczym, niczego nie eksponują, nie budzą żadnych emocji. Są bez znaczenia, czyli równie dobrze mogłoby ich nie być.

Dla ludzi. Zbyt mało jest obiektów, które ludzi naprawdę dotyczą albo dostarczają zabawy. Akceptuje się za to chaos wizualny tworzony przez nieposkromiony przepisami natłok bilboardów w przestrzeni publicznej. Na ulicy bardziej niż sztuka porusza nas dziś czerwona łapa nad wejściem do metra. Bo sztuki w Warszawie prawie nie ma.
Justyna Wencel

---------------------------------------------------------------------------------

POMNIK POMNIKÓW

Obiekt nawiązuje formą do polskiej architektury pomnikowej z lat 60 i 70-tych. Dominująca forma wertykalna, została zastąpiona formą horyzontalną. W ten prosty sposób obiekt przestał dominować otworzył się na otaczającą przestrzeń, stał się miejscem spotkań eksponującym człowieka. Jednocześnie pomnik jest symbolem upadku polskiej sztuki pomnikowej.

W czasach PRL-u oprócz wielu nieudolnych realizacji powstało sporo ciekawych prac łączących w sobie architekturę i rzeźbę nowoczesne myślenie o przestrzeni. Po 1989 roku relizacje pomnikowe na ogół przybierają dosłowną formę figury na cokole. O wyglądzie pomnika decydują często upodobania urzędników i fundatorów, to powoduje przerażająco niski poziom obecnie powstających realizacji i cofa nas mentalnie do XIX wieku.

Justyna Wencel i Marcin Chomicki

---------------------------------------------------------------------------------



RAINBOW TOUR

Justyna Wencel i Marcin Chomicki