STUDNIA PAMIĘCI / THE MEMORY WELL (2005)

Pomnik poświęcony ofiarom wybuchu gazu w warszawskiej Rotundzie w 1979 roku

15 lutego 1979 roku Rotundą stojącą u zbiegu ulicy Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich wstrząsnął potężny wybuch. Śmierć poniosło 49 osób, a 110 zostało rannych. Oficjalnie podano, że przyczyną wybuchu była awaria instalacji gazowej. Świadkowie tragedii wspominali, że zanim na miejsce dotarły karetki, rannym udzielali pomocy przechodnie zgromadzeni pod Rotundą. Siedemdziesiąt procent budynku zostało zniszczone. Wkrótce Rotundę odbudowano i już w październiku wielu pracowników banku powróciło do pracy. Dziś okolice Rotundy to miejsce tętniące życiem, punkt orientacyjny na mapie stolicy i wciąż żywe miejsce spotkań.

Rok 1979 dla wielu stał się symbolem załamywania się ustroju komunistycznego w Polsce. Zima stulecia, liczne anomalie i awarie w rządzącym systemie, wzrastająca rola związków zawodowych i rodzącej się opozycji, pogłębiający się kryzys ekonomiczny, wybór Polaka na papieża, niepokoje społeczne zmieniające się we wrogość i nieufność - wszystkie te czynniki złożyły się na zbiorowe przeczucie istotnych zmian historycznych, które dosłownie wisiały w powietrzu. Na oczach Polaków obowiązujący dotychczas model władzy zaczynał poważnie niedomagać.

Tragedia, jaką była eksplozja w Rotundzie, nie została we właściwy i wystarczający sposób upamiętniona. Zginęli pracownicy i klienci banku, w większości kobiety. Nie mamy w Polsce pomników poświęconych ludziom, którzy wcale nie byli wieszczami, bohaterami, stoczniowcami. Śmierć zaskoczyła ich przy codziennej pracy. Trzaskający mróz na zewnątrz. Pani Wiesława inkasowała pieniądze, pani Iwona wypisywała fakturę, pani Maria sprawdzała rachunki. Pani Jadwiga, pan Zdzisław i pan Kazimierz przyszli do banku załatwić swoje sprawy. Tak to mogło wyglądać tego dnia. Dlaczego mamy o tym zapomnieć albo tego nie wiedzieć? Nie byłam świadkiem wydarzeń z 1979 roku, nic mnie nie łączy z ofiarami tej tragedii, dlatego spojrzenie z dystansu, raczej poprzez wiedzę nabytą niż autopsję, może okazać się najwłaściwsze. Przemówiły do mnie przedmioty, które wyobraziłam sobie w żałobie po swoich właścicielach. Malowanie zbioru rzeczy stało się próbą dopowiedzenia tej historii w sferze bardziej osobistej, jednostkowej, a zarazem procesem wnikania w peerelowską rzeczywistość.

Pomnik Studnia Pamięci jest wpisany w przestrzeń wokół gmachu, choć może też zaistnieć niezależnie od niego. Anektuje prostokąt u zbiegu ulicy Marszałkowskiej i Widok. Składa się ze Studni Pamięci oraz trzech bloków szklanych z inskrypcjami. Studnia z wibrowanego betonu nieprzepuszczalnego mieści w sobie pojemnik z tworzywa sztucznego lub stali wypełniony wodą. Pompa cyrkulacyjna powoduje ruch wirowy wody, która barwiona i podświetlona, pulsuje miarowo i nieprzerwanie. Powierzchnia wody przykryta jest taflą szkła o wysokiej odporności, podgrzewanego zimą.

Druga wersja pomnika w miejsce pulsującej wody przewiduje umieszczenie w studni pięciostopniowych schodów kamiennych (wysokość 80 cm, długość 150 cm, szerokość stopnia 100 cm), jakby "wychodzących" z Rotundy i prowadzących w głąb. Zastosowanie takich elementów jak studnia, woda czy schody ukierunkowuje odbiorcę na bogatą symbolikę sięgającą przestrzeni kulturowej mitów greckich związanych z przekraczaniem wody (Styks, Lete) i ideą transgresji. Prostota i czystość formalna ma pozostawić odbiorcy czas i przestrzeń na osobistą, emocjonalną reakcję. Bez ingerencji, narzucania się i przytłaczania. Efekt mrożonego szkła trzech bloków z inskrypcjami przylegających do Rotundy i "wyrastających" ze ściany budynku (nazwiska 49 ofiar oraz formuła upamiętniająca wydarzenie) to konkrety: zima stulecia i śmierć niewinnych ludzi. Pas z jasnego kamienia łączący te obiekty ze studnią wyznacza obszar "wyłączony" z rzeczywistości, w której nie nadążamy za życiem. Po przekroczeniu tej granicy musimy tylko zdążyć nie zapomnieć.

Justyna Wencel